Forum ~ Staraszafa ~ Strona Główna   ~ Staraszafa ~
Forum narnijskie
 


Forum ~ Staraszafa ~ Strona Główna -> Refleksje na temat poszczególnych tomów -> Ostatnia Bitwa Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
  Post Ostatnia Bitwa - Wysłany: Wto 18:49, 11 Kwi 2006  
narnijka
Opiekunka Narnii



Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 584
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań


Jakie są Wasze spostrzeżenia po przeczytaniu ostatniego tomu Kronik?
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 13:47, 14 Kwi 2006  
Pablo
Rycerz Narnii



Dołączył: 03 Kwi 2006
Posty: 63
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tychy


Nie przepadam za tym tomem poniewaz tu wszystko sie kończy.Stara Narnia umiera a na jej miejscu rodzi sie nowe "nieznane".
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 12:29, 02 Wrz 2006  
Wild Child
Patałach



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 19
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: * Innik *


Ten tom, oprócz "Podróży Wędrowca do Świtu" poruszył mnie chyba najbardziej. Czytanie tych niesamowitych przygód w połaczeniu ze słuchaniem soundtracku z filmu zadziałało na mnie tak, ze po przeczytaniu wyszłam z pokoju zapłakana...ale to oczywiście były łzy szczęścia. Zanim oddałam tą książkę koleżance, od której ją pożyczyłam, ciągle wracałam do momentu, w którym wszyscy się spotykają w Nowej Narnii, a potem nadchodzi Aslan... Jednak, podobnie jak większość czytelników, smuciłam się tym, ze to już ostatni tom...
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 23:04, 02 Wrz 2006  
koriat
Łachonog



Dołączył: 02 Kwi 2006
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Grodu Kraka


Ja sobie niedawno powtórzyłem cały cykl- i cóż, pozostaje mi się zgodzić. Bo jakkolwiek nieraz deklarowałem swoją sympatię do "Konia", to "Ostatnia bitwa jest właśnie najbardziej poruszająca"- książka z gatunku tych, których koniec czuje się bardzo boleśnie. Bo niby jest happy end, wszyscy są razem, zbawieni, szczęśliwi... Ale czytelnika już tam nie ma. Lewis uchyla drzwi i pozwala za nie zajrzeć, a potem je zatrzaskuje, zostawiając tylko nadzieję. Może i tak właśnie powinno być, ale nie da się wtedy nie płakać.
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Sob 14:21, 21 Paź 2006  
narnijka
Opiekunka Narnii



Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 584
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań


Kilka wrażeń z korespondencji:

Przeczytałem pierwszy rozdział Ostatniej bitwy Very Happy

Świetne. Zamiana osła w lwa za pomocą skóry.

"Każdy kto choć raz widział prawdziwego lwa" by się nie nabrał tylko problem jest, że mało kto w tych czasach go widział. Albo raczej Go. To świetny pokaz jak w obecnych czasach substytutem dla jakichkolwiek głębszych wartości staje się taki właśnie komercyjny osioł w lwiej skórze. To jak te zespoły śpiewające z playbacku czy jak ludzie, którzy mają "tribal belief" zamiast jakichś wierzeń głębszych i jeszcze chwalący się swoją niewiedzą i głupotą.

Ponieważ nigdy nie widzieli lwa ani czegokolwiek na poziomie to osła w lwiej skórze nazywają swoim lwem Smile Szympans to oczywiście zręczny manipulator jakich wiele, który ciągnie zyski z całego przedsięwzięcia - no i to stwierdzenie, że "nie w naszych czasach" - to jak określenie, że odwagi już dzisiaj nie ma czy patriotyzmu i etc. Zamiast tego mamy schodzenie w dół do najniższego wspólnego mianownika i takie właśnie osły udające lwy Smile



Drugi rozdział super. to podkreślenie, że to ostatni król no i że prawdziwy król: zobacz, że towarzyszy mu jednorożec - symbol męskości, królewskości i... Jezusa w średniowieczu.

Kalormeńczycy pomagający przy wyrębie i ciągnący z niego zyski są po prostu symbolem ludzi praktycznych aż do bólu, ale mózgiem całego przedsięwzięcia jest małpa.

To ostrzeżenie jak można manipulować dobrymi istotami jak mówiące zwierzęta gdy są zbyt uczciwe i po prostu wierzą w to co widzą bez zastrzeżeń, a raczej w to czego nie widzą bo wątpię by osioł się pokazywał.

Centaur miał rację sądzę. On jest symbolem prawdziwej wiedzy.

To piękny symbol to wycinanie drzew na polecenie małpy jak współczesna kultura tworzy brzydotę, ale jako pracowników ma w niej dobrych ludzi, którzy są trybami w tej maszynie jak ten mówiący koń.

Tirian ma problemy typowe dla kogoś kto jest bardzo uczciwy i styka się z trepami. Stawia siebie w roli Kalormeńczyków zabitych nie biorąc pod uwagę, że to ich czyny spowodowały ich śmierć. Za wiele uczciwości i zbyt wiele empatii prowadzi do klęski. Po prostu niektórzy nie są warci tego by stawiać się w ich sytuacji.

Jednorożec jest mądrzejszy bo przeczuwa, że "jeśli się okaże, że Aslan to nie jest Aslan".


Piszesz, że krętacz i łamigłówek to sekta i OK, ale to też każda machina biurokratyczna czy to władzy czy jakiejś religii gdzie prawdziwy powód nie istnieje albo nawet, jeśli istnieje to i tak go nie widać i jest nieosiągalny dla zwykłego człowieka moim zdaniem. Bo przez krętacza się nie przejdzie. No i to biurokracja rządzi, a nie ten kto miałby rządzić zdaniem ludzi.

Co do koni i tego, że chcą być wolne jak skończą tę pracę. Zwykły totalitaryzm małpa prezentuje bo udowadnia, że "praca szczęściem jednostki". A przecież to bzdura totalna.
Szczęściem jednostki ani nawet większej ich części nie jest praca. Nikt nie żyje dla pracy. Praca z samego założenia jest czymś do czego ludzie są przymuszeni.

Małpa jako człowiek - no, we własnym mniemaniu tak - ale nic poza tym. To jak z tym osłem przebranym za lwa.

Krętacz zakłada sobie na szyję miecz i robi coś przeraźliwie głupiego, a nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Przecież miecz na szyi jest oznaką wasala Very Happy Ale "w nowym świecie" wszystko jest dozwolone, prawda?

"Będziemy mieli pomarańcze, banany, drogi, etc" Bzdury totalne. Jak się tak mówi to nigdy tego nie ma, a raczej jest, ale dla elity/kasty rządzącej.

Niedźwiedź ma rację mówiąc, że chce być wolny i mu to niepotrzebne, ale biurokracja zawsze takie coś ucina tym, że to niepraktyczne i etc.

Prawdziwa wolność to robienie tego co szympans powie Very Happy


Tirian jest znowu zbyt szlachetny i zbyt mało życiowy - gdyby się włączył wcześniej to by było inaczej o czym zresztą informuje nas sam Lewis...


Czyżby osioł plus małpa to nie tylko biurokracja dzisiejszych czasów, ale też i wmawianie jak to jest dobrze, a wszyscy jęczą, ale i tak robią co im się każe i zginają karku?

Pasja Tiriana ciąg dalszy, Tirianowi pomogli najmniejsi z jego poddanych, ale też oni się nie wyłamią bo są zbyt uczciwi co małpa wykorzystuje.

Intrygującą postacią pod koniec poprzedniego rozdziału był kot Imbir.

Ciekawe co szympans powiedział osłu jak ten wykuśtykał ze stajni?

Tirian wzywa Aslana na pomoc dla całej Narnii jak chrześcijański król: łącznik między ludem a Bogiem. Smile


No to po Narnii. Piotr nie przybędzie a tylko on mógłby pomóc teraz. Nawet Edmund jest za słaby bo orężem Edmunda jest rozum i choćby nawet odkrył osła przebranego za lwa to nie dałby rady przekonać zwierząt.

Świetna scena w wieży. Jak ją czytałem to była zawsze moja ulubiona: to z przymierzaniem broni.

Dalej poczytam potem, w tym rozdziale więcej do analizy nie ma, ale za to jest świetnie napisany Smile

Tirian twierdzi, że fałszywe męstwo przegrało niejedną bitwę - trochę smutno bo sam się tym popisał jadąc z jednym jednorożcem na całą armię.

"Gdyby była chłopcem dostałaby za to chłostę" - a fajna scena bo nie widać twarzy Tiriana. Podejrzewam, że jest z Julii dumny.

Teraz, mając osłoaslana (Very HappyVery Happy) powinni wygrać: poczekać z nim przed stajnią. A jak wstanie słońce zrzucić z niego skórę i ŚCIĄĆ MAŁPIE ŁEB. NIE osłu tylko małpie. Osioł powinien zostać w tej skórze do końca życia i chodzić w niej po Narnii (skóra z dziurą na oślą głowę).

No proszę, chce ściąć łeb osłu. Osioł z tego Tiriana. Przecież wtedy małpa może cały czas udawać, że MA OSŁA W STAJNI i dalej rządzić Very Happy

Sekta jak sekta ten osioł, ale przede wszystkim głupota.

Następny rozdział. Osioł idiota się pasł.

Karły jak ludzie, którzy nie idą na wybory bo "wszyscy kradną". Są mocno przyziemne, na wszystko potrzebują dowodu i choć byłyby dobrymi sojusznikami to to nie jest sojusznik żaden bo są bierne.
Karły są dla karłów: będzie komuna, a w praktyce to dostaną po łbie od Kalormeńczyków bo tylko w jedności siła. Narnia miała szansę tylko jako całość.

Tirian zrobił błąd z oswojonym lwem bo z karłami powinien wziąć je na wdzięczność: zarządzać świeckiej przysięgi i służby za uratowanie życia od kopalń.

Eustachy temat podjął, ale za późno. Szkoda. Trzeba było prędzej. Karły przypominają mi takich roboli co to "wszystko wiedzą" i "na wszystkim się znają".

"Jednym ze skutków ustanowienia wiary w fałszywego Aslana przez szympansa będzie odrzucenie wiary w prawdziwego"

Dobre bo przecież fałszywy=prawdziwy. Skoro nigdy nie widzieli prawdziwego i nie rozumieją czym jest wiara to skoro fałsz uważali za prawdę i są mało inteligentni i zarazem fałsz (czyli ich prawda) okazały się... tym czym były naprawdę (ale dla nich odwrotnie bo mieli odwrócony system wartości) to już w nic nie wierzą i pójdą wegetować.

To jak współczesna cywilizacja, która w technologię nie wierzy bo zanieczyszcza środowisko, ale i tak jej używa, w Boga nie wierzy, ale i tak czasem się na niego powoła i etc.

Czyli jedna wielka hipokryzja i odrzucenie wszelkich wzorców i ideałów.

Sprowadzanie się do najmniejszego wspólnego mianownika.

Karzeł Pogin przyszedł na pomoc, ale to jest łabędzi śpiew.

Teraz małpa i kot i Riszda. Małpa już wyleciała z gry:

1. ona była na poziomie ubrania osła w lwią skórę i zżerania orzechów czyli zysku doraźnego

2. tak naprawdę to nie była zainteresowana władzą tylko korzyściami

3. Imbir interesuje się władzą, małpa już nie ma atutu w postaci osłolwa

4. Imbir trzyma małpę w garści bo starczy, że powie innym o tym, że małpa jest niepotrzebna

5. małpa rozpętała siły, których nie rozumie i które ją przerosły

6. Imbir jest inteligentny, a małpa TYLKO sprytna i pomysłowa

Wiedziałem, że ostatecznym zwycięzcą będzie Kalormen bo... jest większy a Narnia się podzieliła i sama się mu oddaje we władanie.

Imbir przekombinował. To intelektualista, ale... nie jest silny. W razie czego Kalormeńczycy mogą użyć Imbira do załatwienia małpy, a potem... zwierząt z Narnii wiernych ASlanowi do załatwienia Imbira i sami potem "wyczyścić" zwierzęta wierzące w Aslana. Następnie zostanie problem "wyczyszczenia" grup opornych jak karły, ale to już żaden problem.

Imbir tak naprawdę też nie ma za sobą siły. Tylko, że podobnie jak szympans nie zdaje sobie sprawy, że jest figurantem. Szympans Imbira, a Imbir Kalormeńczyków. Imbir będzie miał szczęście jak go zrobią satrapą Narnii jak już zostanie prowincją Kalormenu.

Siłą byłby tylko Tirian z całym krajem.


Otóż dla mnie... Tasz to jednak Aslan do pewnego stopnia. Paradoksalnie Kalormeńczycy szukają tego co w Narnii było Prawdą Objawioną tyle, że do nich nie przyszło bo są moim zdaniem też przybyszami z innego świata jak przodkowie Tiriana tylko, że przodkowie Tiriana trafili do Narnii, nie zaś na południe.

Tasz i Aslan to tylko imiona, natomiast wyobrażenie Tasza jest dostosowane do kalormeńskiej kultury, która żyje w strachu.

Kalormeńczycy wypaczyli kult Tasza jaki był na początku moim zdaniem. To oni byli moim zdaniem pierwszą ofiarą zła o czym świadczy wypaczona postać ich kultu.

To coś co widzą bohaterowie PRZYBRAŁO postać Tasza a więc postać czegoś co w Narnii jest ucieleśnieniem zła albo jest postrzegane jako ucieleśnienie zła. To jest po prostu ZŁO. A moim zdaniem pojawiło się w Narnii dlatego, że Narnijczycy odrzucili sami z własnej i nieprzymuszonej woli Aslana i wiarę w Dobro, więc nie ma już ochrony tej krainy przed złem.

Sami Narnijczycy wybrali nicość więc ta nicość do nich idzie.

Ciekawe czy będzie jakiś przyzwoity Kalormeńczyk w tej książce bo to by potwierdzało to co piszę. Gdyby wierzył w Tasza, a był zarazem przyzwoitym człowiekiem (przecież ofiary z ludzi składała przytłaczająca mniejszość w Kalormenie a większość po prostu starała się żyć z dnia na dzień) to powinien być przeciw Riszdzie.

Bardzo dobry pokaz tego zła (bo inaczej tego nie nazwę) na tej polanie jak niszczy Narnię, jest wrogie wszystkiemu co naturalne.

Narnia jest pełna magii i siły tworzenia, więc zobacz, że tu mogło się zło zmaterializować bo raz, że Narnijczycy z własnej i nieprzymuszonej woli odrzucili Aslana, a dwa, że otworzyli bramę złu poprzez sojusz z Kalormenem. Zło ma teraz podporę w miejscu wypełnionym magią (Narnii) gdzie może przybrać widomą postać. W Kalormenie choćby nie wiem ile składali ofiar to nie przejdzie bo nie ma tam magii, która nadałaby złu postać.

A tu zobacz, zło najpierw wyrosło z formy "rodzimej" dla Narnii - szympansa - dość prymitywnej bo szympans robił zło bezmyślnie i krótkowzrocznie - w zaproszenie Kalormeńczyków, a więc ich zło i ich ofiary z ludzi i energia z tych ofiar dostały zielone światło do miejsca gdzie mogło się zło zmaterializować, a dołoży się do tego postępująca degeneracja samych Narnijczyków (karły) i amoralność, która jest najgorszą formą zła (Imbir).

Słowem, Kalormeńczycy to dla mnie taki sam oszukany naród jak mówiące zwierzęta tylko ich szympanso-Imbirem jest Tisrok a osłem to co nazywają Taszem. Ich stodołą jest Taszbaan.

Gdyby Kalormen miał w sobie magię jak Narnia to zło zmaterializowałoby się tam... po postacią "diabelskiego lwa" albo czegoś na jego kształt moim zdaniem.


Czyli Narnii już nie ma wraz ze zdobyciem Ker Paravelu i śmiercią centaura. To co się teraz stanie na wzgórzu stajni ma małe znaczenie bo Kalormeńczycy już wygrali.


Szympans nie był w kontaktach z Kalormeńczykami "od początku". Moim zdaniem po prostu zadał się z silniejszym od siebie i sojusznik nagle go przerósł.


Gdyby Julia i Eustachy zginęli w Narnii to byliby martwi też i w naszym świecie moim zdaniem.

Pogin wierzy, ale będzie ciężko. Smile No i tym razem to już naprawdę "czasy nie te". Kalormeńczycy są dużo mocniejsi niż Miraz kiedykolwiek był...

I znowu Tirian zrobił błąd nie działając a czekając.

Czyli Imbir już też jest tylko figurantem jak szympans.

A co do "przeklętej przebiegłości" to nie przebiegłość tu jest winna, a bierność. Tirian zbyt mało działa a zbyt dużo czasu jest statyczny.
Kolejny rozdział Smile

Kapitalna scena z karłami i kto wejdzie do stajni i wtedy... cisza. Karły jak co do czego to nie są pewne, czy Aslan jest czy go nie ma, ale wolą nie ryzykować. Very Happy To jak z ateistami, którzy panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.

Narnijczycy nie mają wiary bo nikogo nie ma chętnego by wejść do środka...

A tych dwu Kalormeńczyków jest bardzo prawdopodobnych swoją drogą Very Happy

"Wszyscy jesteśmy między łapami Aslana" to jak wtedy z kotem na pustyni: Bóg cały czas jest przy nas.

Imbir jak każdy intelektualista chciał się popisać i pokazać przed tłumem, ale tym razem przesadził Very Happy On podejrzewam, że nie mógł znieść szympansa w centrum uwagi a był przeświadczony pewnie że w środku są ci dwaj Kalormeńczycy z szablami Very Happy

W takim razie CO Imbir zobaczył w stajni? Nie sądzę by tego demona bo mowę mógł mu odebrać tylko Aslan a więc może tam w tej stajni jest coś co osądza za uczynki? Brama do innego świata albo dnia sądu?

Teraz Emet SmileSmile Fajnie, że napisałaś, że nazywa się Prawda a więc tam jest Sąd ostateczny za tą bramą do stajni, ale skąd się tam wziął? I czyje ciało upadło w zbroi do przodu w miejsce Emeta?


Tirian właśnie się u mnie zrekompensował i odzyskał całą twarz u mnie. Smile

100%-owy król i facet. Król to ojciec i nie zostawia własnych poddanych samych. Żadnego z nich. To samo masz u Howarda i u Tolkiena. Król to ojciec i w tym momencie Tirian pokazał, że jest prawdziwym królem. A poza tym jeszcze NIE przegrał nawet militarnie. Nadal ma szansę.



No, wreszcie bitwa SmileSmile

Szympans dostał za swoje Very Happy Aż głupota eksplodowała Very Happy Ciekawe czy też oniemieje Very Happy

A teraz psy idące na pomoc Tirianowi Very Happy Przecież to alegoria na... gwardię królewską i przybocznych Smile

Riszda rzeczywiście ma pecha z tymi bogami w których nie wierzy Very Happy

Riszda chce złożyć ofiarę tak jak się składało ofiary Molochowi: paląc żywcem Smile Niestety na pomoc przyszły tylko najmniej znaczące zwierzęta...

Świetne sceny obu bitew a zwłaszcza śmierci niedźwiedzia...

Karły to taka przeważająca grupa społeczeństwa, która sama nie wie czego chce i co ma zrobić ze sobą, ale będzie wszystko oczerniać.

Bitwa przegrana i wszyscy stoją przy skale.


Świetny opis ostatniej walki Tiriana. Smile

Karły się doigrały wreszcie. W jedności siła.

Teraz spotkanie z pozostałymi królami i królowymi Smile Zuzanny nie ma i świetny jest ten cytat, że najpierw usiłuje przebiec dystans do dorosłości jak najszybciej, a potem zatrzymać się w miejscu. Każdy wiek ma swoje prawa i radości i ona tego nie rozumie jak widać...

Teraz Tasz i Riszda. Riszda miał pecha i to jest pokazanie jak zło może czynić człowiek niewierzący i sprowadzić zło swą ignorancją.

Kolejny rozdział.

Fajne odwołanie do stajenki Betlejem. I wspaniały opis jak Tirian wygląda przez drzwi i widzi ciemność z dogasającym ogniskiem: bardzo to wymowne - to dogasające ognisko jest jak Narnia.

Karły w stajni to raz, że ciemność grzechu, a dwa, że... nałożenie się światów - one naprawdę siedzą w stajni Very Happy

Ciemna dziura z wyobraźni karłów to jak ze "Srebrnego krzesła" ta jaskinia i podziemie będące całym światem uwięzionych Smile

Karły są uwięzione w jaskini swoich ciasnych domysłów i ciasnego intelektu.

Tak głęboko w tym są, że z tego nie wyjdą Smile


Świetny opis sądu: ci, którzy wykazali skruchę dostaną szansę jak ten karzeł strzelający do koni. A ci, którzy wejdą w cień Aslana będą błądzić tak jak ludzie poruszają się w wyobrażeniu Boga a nie w nim samym.

Teraz o Raju. Szkoda, że niedźwiedź nie dostąpił życia wiecznego w Prawdzie a jedynie na swoim poziomie poleciał do miodu Wink

Kapitalny opis tego co się stanie gdy ludzie wierzący i uczciwi odejdą z ziemią: te jaszczury i smoki i inne wyrywające drzewa a potem ginące wraz z nimi to nasza cywilizacja obecna...

Dalej wzwyż i dalej w głąb to chyba, że zaczyna się wszystko tak naprawdę wraz z Chrystusem. Smile


Teraz Emet w stajni. Świetne wyjaśnienie, że jak ktoś zabija w imię Boga to służy diabłu, a jak dotrzymuje przysięgi klnąc się na diabła to jest OK Smile Czyli Batik będzie zbawiony Smile

Świetne zakończenie i cieszę się, że Zuchon tam na końcu jest ze wszystkimi. Akurat jego się nie spodziewałem bo nie wierzył w Aslana, ale jest tam chyba z tego samego powodu co Emet Smile

I wyrażenie, że wnętrze jest zawsze większe od tego co na zewnątrz Smile

Kapitalne zakończenie Smile Nie potrafię opisać jak dobre Smile

Osiołek z Aslanem: "a ostatni będą pierwszymi" Smile
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 1:20, 24 Lis 2006  
bisclavrette
Patałach



Dołączył: 22 Lis 2006
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław


Słucham ostatnio słuchowiska radiowego BBC "Chronicles of Narnia" i - powiem wam szczerze - dużo wiecej rzeczy przychodzi mi do głowy (w porównaniu do lektury).
Miałam taką refleksję: gdyby nie to, że magiczna ingerencja (zapewne samego Aslana) spowodowała przeniesienie Julii i Eustachego do Narni zaraz po katastrofie pociągu, to dysponując samymi pierścieniami wiele by nie zdziałali. Pomyślcie - żółte przeniosłyby ich do Lasu Między Światami... i co potem? Metodą prób i błędów sprawdzać KAŻDĄ z tysięcy sadzawek?
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 16:43, 24 Lis 2006  
narnijka
Opiekunka Narnii



Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 584
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań


bisclavrette napisał:

Miałam taką refleksję: gdyby nie to, że magiczna ingerencja (zapewne samego Aslana) spowodowała przeniesienie Julii i Eustachego do Narni zaraz po katastrofie pociągu, to dysponując samymi pierścieniami wiele by nie zdziałali. Pomyślcie - żółte przeniosłyby ich do Lasu Między Światami... i co potem? Metodą prób i błędów sprawdzać KAŻDĄ z tysięcy sadzawek?


Za kazdym razem wejście do Narnii dzieje się za przyczyną Aslana, choć może to wyglądać inaczej. To Aslan otwiera tył szafy np.
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 14:15, 28 Wrz 2007  
patysio
Wędrowiec do Świtu



Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: patysiowo


Ten tom zawsze przyprawiał mnie o dreszcze - z jednej strony, a z drugiej strony nie lubię do niego wracać, bo jest niezwykle smutny (mimo dobrego zakończenia). Bo jednak, nim dojdzie do zbawienia, wszyscy wiele przecierpią. Najbardziej załosną postacią nie tylko tego tomu, ale i całego cyklu, jest Łamigłówek - potwornie mi go szkoda, bo jest on bezwolną ofiarą głupiej małpy (uch, jakbym tak miała okazję nakopać Krętaczowi nie powiem w co, byłabym baardzo szczęśliwa). Jak dla mnie jest takim trochę Judaszem (choc to może nienajtrafniejsze porównanie) - zawsze szkoda było mi Judasza, bo jego zdrada była potrzebna dla planu zbawienia, więc jakby nie mógł postapić inaczej. Tak samo z Łamigłówkiem - wydaje mi się, że spełnił rolę takiej właśnie czarnej owcy.
Potwornie drażnią mnie manipulacje małpy, a przy tym widzę, jak kapitalnei napisał Lewis dialogi - małpa argumentuje tak, że nie mozna jej nijak zaprzeczyć. Świetnie wykorzystuje naiwność i prostoduszność innych zwierząt; taki dzisiejszy polityk.

A koniec wspaniały - ale zawsze fascynowały mnie wątki apokaliptyczne (z Biblii najbardziej of kors lubię Apokalipse św. Jana ;P).
I odsyłam jeszcze do ostatniego postu w tym temacie
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 16:31, 28 Wrz 2007  
Olle
Centaur



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 569
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz/Poznań


Sobie powtarzam Kroniki w różnych celach, akurat czytam Ostatnią Bitwę - zostało mi kilka rozdziałów Smile

patysio napisał:
Najbardziej załosną postacią nie tylko tego tomu, ale i całego cyklu, jest Łamigłówek - potwornie mi go szkoda, bo jest on bezwolną ofiarą głupiej małpy (uch, jakbym tak miała okazję nakopać Krętaczowi nie powiem w co, byłabym baardzo szczęśliwa).


ta głupia małpa wzbudza we mnie najgorsze instynkty i w ogóle się emocjonuję kiedy o niej czytam. Też bym jej chciała nakopać Mad Inaczej jest z Łamigłówkiem - kiedy byłam młodsza, to mu współczułam i chciałam pocałować w nos jak to robi Julia, ale teraz mnie osioł irytuje...

Cytat:
-Gdybyś nie marnował tyle czasu na powtarzanie, że nie jesteś mądry, a poświęcił więcej czasu na to, by starać się zmądrzeć... - zaczął Eustachy


(za to lubię Eustachego Smile ) Wyrażam się nieco stereotypowo, ale relacja pomiędzy Julią, Eustachym a osiołkiem przywodzi mi na myśl typową scenę rodzinną - ojciec karci, a mama bierze w obronę Wink


patysio napisał:
Potwornie drażnią mnie manipulacje małpy, a przy tym widzę, jak kapitalnei napisał Lewis dialogi - małpa argumentuje tak, że nie mozna jej nijak zaprzeczyć. Świetnie wykorzystuje naiwność i prostoduszność innych zwierząt; taki dzisiejszy polityk.


Aha, bardzo podobają mi się sceny, w których Lewis opisuje rozmowy pomiędzy Krętaczem, Riszdą, Imbirem - pokazują całą przebiegłość różnych postaw politycznych opierających się na obłudzie. Kto wie, czy to nie prorocze fragmenty...

Smutny tom, a jakże... kiedy czytam wcześniejsze tomy, to mam wrażenie, że wszystkie zwierzęta, a przynajmniej większość stoją bezwzględnie po stronie Aslana. A w ostatnim tomie dopiero się okazuje kto zacz, i że tylko niektóre Sad A kiedy umiera niedźwiedź, to łzy stają w oczach.

Czytajac OB i SC przypomniałam sobie jaka się czułam kiedyś inteligentna, kiedy odkryłam jak wszystkie tomy i historie się ze sobą łączą Laughing A tu wszystko tak napisane że trudno nie zrozumieć Mr. Green
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 22:25, 16 Lut 2009  
Up
Patałach



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz


Mnie też OB przyprawiła o dreszcze. O ile poprzednie części kronik wciągały jak historie rodzaju "Once upon a time..." , to w OB czułem, jak by to było "tu i teraz". Zaczyna się właściwie śmiesznie, ot gdzie głupiej maskaradzie do grozy Pani w Zielonej Sukni czy potęgi króla Miraza. Jednak sytuacja przypomina mi ostatni odcinek Robina z Sherwood. Dopóki szeryf jest na wyciągnięcie miecza i drużyna za plecami, wiemy, że sprawy pójdą dobrze. Ale w końcu szeryf robi polowanie z nagonką i Robin zostaje zapędzony na wzgórze ostatniej walki. I Tirian też właściwie ucieka dążąc do Stajni. Choć okazał się godny namiestnika Aslana, to tym razem poddani zawiedli. Kto wie, czy najlepiej nie wyraził tego Eustachy, bluzgając na karłów. Riposta Tiriana na ten wybuch była kapitalna, ale to MOŻE być aluzja do współczesnych: jesteśmy sami dla siebie, MY, mnie, moje, dla mnie. Po co wchodzić do stajni (czyli: uwierzyć) - to niebezpieczne. Zadowolenie z siebie jest gorsze od zdrady. Ta ostatnia wzbudziła w Edmundzie wstyd, czyli odrodzenie. To pierwsze wzbudzało u karłów tylko kolejne kpiny, zanim rzeczywiście nie zostali sami dla siebie.
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pon 2:36, 23 Sty 2012  
Olle
Centaur



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 569
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bydgoszcz/Poznań


To jedziemy z ostatnim tomem. Mam trochę skrupuły, bo sama sobie przydzieliłam rozpoczynanie, ale nie obawiajcie się! To się pewnie nieraz zmieni. Jak wiadomo, różnie bywa z czasem.

Rozdział I
NAD KOTŁEM


Gdyby odjąć wzmianki o geografii Narni, historia przypomina bajkę La Fontaine'a. Wiadomo, nic nowego nie zauważyłam. Lewis jest o wiele bliższy bajki niż np. Tolkien.

Mimo to już od początku czuję apokaliptyczny nastrój - być może dlatego, że już czytałam i wiem co będzie, a być może własnie przez szersze ujęcie tematu, nawiązania do jakichś tam krain, o których w bajce La Fontaine'a nie byłoby sensu wspominać, bo po co, w połączeniu z krajobrazem Pustkowia jak ze snu.

Już w drugim akapicie wiemy, jaki jest Krętacz, a jaki jest osioł. Pierwszego na pewno nikt nie polubi, drugi wzbudzi w części czytelników sympatię i współczucie, a innej części politowanie (przyznaję, że należę do drugiej części czytelników).

Cytat:
Z gór, z hukiem podobnym do nigdy nie przemijającego grzmotu burzy


W tym rozdziale jest dużo przykładów największych zalet stylu Lewisa - np. obrazowych opisów. Takich, które trafiają prosto do wyobraźni.


Cytat:
(...) w dalekich ostępach Zachodniego Odludzia. Ale to wydarzenie nie jest częścią naszej opowieści.


No jasne. Ale zawsze można sobie wymyśleć jakąś nazwę.

Cytat:
Wziął do ust kłębek nici (grubych, bardziej przypominających sznurek), tak że policzki wydęły mu się, jakby ssał ogromny cukierek toffi.


I znowu coś, co już wiemy - L. jako mistrz obserwacji zwierzęcych zachowań.

Cytat:
— (...) A co będzie, gdy zjawi się prawdziwy Aslan?
— Myślę, że będzie bardzo zadowolony — rzekł Krętacz. — Bardzo możliwe, że to on podrzucił nam tą lwią skórę właśnie po to, abyśmy wszystko uporządkowali. A w ogóle, to wiesz dobrze, że się nie zjawi. Nie w tych czasach.


Świetny fragment. Jak mi się wydaje, Krętacz od początku jest świadom swojego przekrętu. Istnieje jeszcze jedna możliwość - gdyby naprawdę wierzył w swoje racje i naprawdę uważał, że Aslan będzie zadowolony z jego poczynań. Już nie raz się tak zdarzało w historii ludzkości. Nie wiem już, co gorsze.

I wspomnę tylko jeszcze, że od samego początku wszytko śmierdzi biurokracją i nowoczesnością w swoim złym wydaniu. Między innymi ze względu na wypowiedź Krętacza - to jakoby nie czasy, w których mógłby pojawić się Aslan. Bo kiedy tak uważano silniej niż w obecnych czasach?
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 0:01, 26 Sty 2012  
patysio
Wędrowiec do Świtu



Dołączył: 28 Cze 2007
Posty: 519
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: patysiowo


Ech, jeden rozdział za mną, i juz się zirytowałam! :/

Niewiele mam do dodania - może tylko jedną rzecz ad. lokalizacji wydarzeń
Cytat:
DALEKO NA ZACHODZIE, za Latarnianym Pustkowiem, opodal Wielkiego Wodospadu, żył u schyłku dziejów Narnii pewien szympans.


Możliwe, że nadinterpretowywuję, możliwe też, że już to gdzieś wyczytałam - ale ów 'zachód' nie wydaje mi się przypadkowy. Po pierwsze - zachód kojarzy się ze zmierzchem, po drugie - ze sławnym, nikczemnym (Wink) westonizmem.
Wiadomo, że zagłada świata przyjdzie ze zbiurokratyzowanego, stechnologizowanego zachodu.

PS. Pomarańcze i banany - jako konsumpcyjne dobra luksusowe pożądane przez Krętacza - stają się przyczynkiem do apokalipsy Narnii! Czyżby Jack nie lubił tych owoców? Very Happy
PS. 2. Mam zamiar czytać równolegle rozdział po angielsku - więc zapewne jeszcze coś dopiszę w najbliższym czasie.
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Czw 22:32, 26 Sty 2012  
martencja
Centaur



Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 587
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdynia


No, to do roboty! Ostatni tom czeka! Swoją drogą, naszła mnie refleksja, że przydałaby nam się na tym forum wyszukiwarka - pamiętam, że coś na temat OB gdzieś pisałam, ale nie potrafię znaleźć, w którym wątku...

Olle napisał:
Mimo to już od początku czuję apokaliptyczny nastrój - być może dlatego, że już czytałam i wiem co będzie, a być może własnie przez szersze ujęcie tematu...


A może dlatego, bo pierwsze słowa tomu brzmią In the last days of Narnia...;) Muszę powiedzieć, że początek OB to chyba najrzadziej przeze mnie czytany fragment "Opowieści...". Bo to w pewien sposób nieprzyjemne uczucie, że koniec Narni nie nastąpił w wyniku jakiegoś wielkiego kataklizmu, ale prymitywnego przekrętu.

Cytat:
When they wanted anything from the towns further down the river...


Ach! A więc były w Narni miasta! Więcej, niż jedno! To chyba można uznać za jeden z symptomów rychłego upadku;] Ciekawe, za co kupowali pomarańcze i banany w tym Chippingford, swoją drogą... I skąd je mieli - jakiś handel z Kalormenem? Choć z drugiej strony, skoro w narnijskim klimacie żyją małpy, to mogą też rosnąć owoce cytrusowe. Chyba że Krętacz to emigrant z Kalormenu, co by tłumaczyło jego krętactwo i (wyprzedzając fakty) sojusz z tym krajem. Wprawdzie w Kalormenie nie było mówiących zwierząt, ale to było półtora tysiąclecia wcześniej, do tej pory mogły już się pojawić...

No i ledwo zaczęłam książkę, a już z powrotem wzięłam się do wnikania i roztrząsania;) Dodam więc już tylko, że to ciekawe, że cały opis Kotła i okolic jest w czasie teraźniejszym, jakby to wszystko nadal tam było, a przecież nim skończy się książka, już nie będzie.

M.
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Pią 23:08, 27 Sty 2012  
A_g_a_
Faun



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 150
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź


martencja napisał:
Dodam więc już tylko, że to ciekawe, że cały opis Kotła i okolic jest w czasie teraźniejszym, jakby to wszystko nadal tam było, a przecież nim skończy się książka, już nie będzie.

W tym pierwszym rozdziale zawsze najbardziej podobał mi się opis Kotła. Przemawiał do mojej wyobraźni, choć w sumie jest dość krótki Smile
Cóż - nie uprzedzajmy faktów! Postanowiłam sobie, że będę tym razem czytać próbując nieco zapomnieć o zakończeniu... Bo inaczej myślę tylko o nim i skupić się na nowym spojrzeniu na kolejne rozdziały nie umiem Wink

Też się zastanawiałam ile jeszcze gatunków zwierząt/istot w Narnii mieszka. Niesamowity klimat musi tam być Very Happy W sensie temperatury/wilgotności etc.

Zatrzymałam się nad pewną drobnostką. To "skrzywienie" po ostatnich konferencjach, których słuchałam, zatem wybaczcie czepianie się szczegółów. Chodzi o to, że (przynajmniej w polskim tłumaczeniu) jest o naszej małpce takie zdanie: "Nazywano go Krętaczem". Ciekawe, czy naprawdę miał takie imię, czy tylko przyległo do niego określenie, które bardziej świadczyło o jego czynach... To byłoby dość smutne jednak :/ Biedak sam był niewolnikiem swoich krętactw? Takie tam refleksje.

Mamy dzięki Lewisowi niezły przegląd metod manipulacji na przykładzie K. i Ł.

Łapię się na tym, że jak dziecko chciałabym czasami krzyknąć "nie rób tego!" do Łamigłówka Very Happy
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Post  - Wysłany: Nie 18:58, 05 Lut 2012  
narnijka
Opiekunka Narnii



Dołączył: 28 Mar 2006
Posty: 584
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań


Po tych wszystkich mądrych książkach i artykułach, co je czytam na temat baśni, mitu i fantasy, ten rozdział wydaje mi się najbardziej baśniowy. Jest typowa para bohaterów: cwaniak i ten niezbyt mądry - zaraz mi się dość dziwnie kojarzy na przykład - Pinky i jego kumpel Mózg:)
Jest też dodatkowo nastrój ostatnich dni, który zawsze mi się podobał - lubię nastrój niesamowitości i takiej ciszy przed burzą.
No i jest wreszcie to zło, które do zła się (jeszcze) nie przyznaje, bo chce przecież czynić dobro i ulepszać.
Aga, piszesz, że krzyknęłabyś do Łamigłówka, by tego nie robił, ja na miejscu Łamigłówka bym pozwoliła Krętaczowi się obrażać, tylko wtedy historii by nie byłoWink
No właśnie - ciekawe za co miał te owoce Łamigłówek kupić? Miał przy sobie towar na wymianę? A może zabrałby takie już lekko zepsute za darmo?
 
Zobacz profil autora
Powrót do góry  

  Forum ~ Staraszafa ~ Strona Główna -> Refleksje na temat poszczególnych tomów -> Ostatnia Bitwa Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 5  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
   
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin